Menu

My dark Fan-stories

Wierzę, że w prawdziwym życiu książęta to dranie.

Wicked Pub: Pierników naszych wina

perlakrucjatus

WhiteChristmasMojito1

Pomyślałam, że zacznę od czegoś klimatycznego. Sort of.

Jeśli chodzi o pisanie tego całego romantycznego cholerstwa to jestem beznadziejna i tyle w temacie.

P.S. UWAGA: pojawi się scena seksu i tematy seksualne. Niezbyt opisowe, ale zawsze. Czujcie się uprzedzeni.

--------------

Jaga miała pewien uraz do świąt Bożego Narodzenia. No, może nie do samych świąt, ale do świątecznych przygotowań. Niby to nie ona miała w domu najwięcej do roboty, ale widziała jaki wpływ miały one na jej mamę i to doprowadzało ją do szału. Do tego stopnia, że kiedyś uciekła się do zasugerowania aby w ogóle przestać je obchodzić, bo i tak 4/5 ich rodziny to anty-katolicy, z czego jedna osoba to ateista. Wniosek nie przeszedł i dalej organizowali wigilię. Ale babcia coraz częściej posyłała jej kose spojrzenia i częściej udzielała jej kazań o zbawieniu jej duszy przez Jezusa i Maryję.

Kochała babcię, ale wolałaby, żeby miała jakieś inne hobby niż chodzenie do kościoła i odmawianie dziesiątek różańca w pustym mieszkaniu. Od śmierci dziadka tak w sumie to wszystko wyglądało.

Odkąd zamieszkała w Porta Misteria (ku absolutnej zgrozie kochanej babuni) Jaga powzięła postanowienie, że nie będzie organizować żadnej wigilii ani przyjęcia bożonarodzeniowego. Nie, nie, po prostu nie. Co najwyżej odrobinę się rozpieści (siebie i swoje pupile), ale na tym koniec.

Łatwiej było powiedzieć niż zrobić. W swym postanowieniu wytrwała jakieś pięć miesięcy, a potem nadszedł listopad i skończyło się na tym, że kupiła małą choinkę i obwiesiła ją swoimi kolczykami i wisiorkami (kilka z nich miało motyw zimowy, więc się liczyło), a potem zorganizowała żywego karpia i paczkę pierników (zgodnie z przepisem mamy, produkcję masy najlepiej rozpocząć na miesiąc przed ostatecznym terminem, albo jeszcze trochę wcześniej, a tyle czasu i zaufania w swoje zdolności kulinarne Jaga nie miała). I potem całą wigilię spędziła żując te kupne pierniki z dżemem, popijając słodkie wino z piwnicy i gadając z kotem. I karpiem, który od tamtego czasu zajmował akwarium przy barze.

Potem musiała sobie zaaplikować całkiem sporą dawkę leku przeciw cukrzycy. Nielegalnie, ale profilaktycznie. Zresztą, skoro lekarz(e) nie stwierdził/li niczego niepokojącego to chyba dobrze?

Oczywiście nie planowała wciskać klientom swojego lokalu chrześcijańskich świąt, zwłaszcza, że większość była niewierząca lub należała do innej religii, ale napisała na tabliczce w witrynie, że dla zainteresowanych są pierniki, kakao, gorąca czekolada (z małym trzcinowym dodatkiem), pianki, makowiec i różne zimowo-świąteczne koktajle i zakąski. Słabo schodziły, ale zawsze coś. Poza tym, później miała coś na ząb w okresie świątecznym.

Jedną z niewielu rzeczy, które Jaga uwielbiała w grudniu i tym całym zakupowym szaleństwie to jarmarki świąteczne. Porta Misteria było państwem świeckim i nie miało problemu z żadną religią ani ugrupowaniem religijnym tak długo jak wyznawcy nie stanowili zagrożenia dla bezpieczeństwa publicznego. Jeśli chrześcijanie (nie tylko katolicy) chcieli sobie zorganizować jarmark, po prostu szli do urzędu z prośbą o umożliwienie wynajęcia kawałka przestrzeni publicznej i rozkładali stragany na pewien czas. Niektóre stały nawet po Gwiazdce (ale krócej), co Jagę bardzo cieszyło.

27 grudnia, rano, ciemnowłosą właścicielkę Wicked Pubu obudziło brzęczenie budzika i łomotanie do drzwi. To była Petra, ruda jak ognisty lis i równie inteligentna jak on druga właścicielka lokalu. A także najlepsza przyjaciółka Jagi i prawie że jej współlokatorka.

- Jagulec, otwieraj! - wrzasnęła Ruda nie przestając tłuc w drzwi do mieszkania Jagi - Ostrzegam, bo wywalę drzwi! Wiesz, że będą tam siedzieć tylko przez pięć godzin!

- Wiem, wiem - wychrypiała Jaga podnosząc się na łokciach - Daj mi pięć minut, dobra?

- Masz dwie! - odparła Petra i wróciła do swojego mieszkania, naprzeciwko. Ciemnowłosa przewróciła oczami i przycisnęła twarz z powrotem do poduszki.

-----------

Petrze w końcu udało się wywabić kapryśną jęczybułę Jagę z łóżka przy użyciu patelni zawierającą jajecznicę na boczku. Kwadrans później dwie dziewczyny wyszły ze swojej kamienicy okutane w grube kurtki i ruszyły na miasto. Niektórzy robili pierwsze szybkie zakupy na ostatnią chwilę przed Nowym Rokiem*. Inni po prostu spacerowali.

Jarmark świąteczny w Porta Misteria był dość konwencjonalny: budki z ciepłymi i zimnymi przekąskami, kramy z drewnianymi zabawkami, ręcznie wykonanymi ozdobami i mnóstwo kolorowych światełek.

Hvala - Petra zapłaciła lodziarzowi i podała jeden rożek przyjaciółce - Jedz i wierz mi, Jaga, lody są o wiele zdrowsze zimą!

- Wiem, wiem - Jaga uśmiechnęła się do przyjaciółki i zabrała się za deser - Zanim zapomnę: twój doktor do nas dołączy czy jeszcze nie przeciągnęłaś go na Ciemną Stronę Mocy?

- Wczoraj nastąpiła ostatnia faza ataku i podpisał akt kapitulacji - odparła z dumą Ruda.

- A ja myślałam, że to sąsiedzi - zachichotała ciemnowłosa po czym udała konsternację - Czekaj...

- Ty gadzie!!! - zaskrzeczała jej wspólniczka próbując trzepnąć ją w głowę torbą, ale Jaga zgrabnie się uchyliła. - A ja tak dobrze mówiłam o tobie Aishy!

W głowie Jagi zapaliła się czerwona lampka.

- Jakiej Aishy? - spytała, mając nadzieję, że bombowce które słyszy w swojej głowie okażą się eskadrą awionetek.

- Siostrze przyrodniej Damiana, jest Elfą i studiuje kryminologię - Petra chyba miała przygotowaną dłuższą prezentację, ale Jaga ani myślała tego słuchać.

- Petra, jasna i jebana cholera, chcesz mnie swatać? Znowu?! Do wszystkich demonów, ja jestem w związku! Z FACETEM!!!

- Który nie daje znaku życia od pół roku - przypomniała jej nieco chłodno Ruda - Jaga, równie dobrze może nie żyć lub siedzieć na kolanach jakiejś małpy w czerwonym!

- Arrrgh - odparła Jaga odsłaniając zęby i ruszyła w stronę domu.

- Aha, czyli teraz strzelasz focha? - fuknęła Petra opierając ręce na biodrach.

- No jak, kurwa, widać! - wrzasnęła ciemnowłosa.

- Ej!

- Przekląłam, panie władzo! - Jaga rzuciła dwie kovanice strażnikowi miejskiemu w szarym mundurze, który pilnował jednego z wejść na rynek. Tyle wynosił mandat za przeklinanie w miejscu publicznym.

- Idź i nie grzesz więcej! - odparł z kamienną miną mężczyzna chowając pieniądze do kieszeni.

Nagle Jadze mignęła w tłumie sylwetka wysokiego, szczupłego mężczyzny ubranego od stóp do głów w czerń. Miał ciemną karnację, czarne, lekko kręcone włosy i orli nos. To był on. Na pewno on. Ale... co on tu robił? Kiedy się rozstawali mówił...

- Jaga, wszystko w porządku? - zaniepokojona Petra dotknęła ramienia przyjaciółki.

- Wydawało mi się, że widziałam... - wychrypiała Jaga - Nie, nieważne.

- W sensie JEGO?

- Możliwe.

- Jaguś, nie chcę torpedować twoich nadziei, ale szanse, że udało mu się wyślizgnąć chociaż na chwilę są cholernie niskie. Może to tylko ktoś podobny?

- Może.

---------------

Spotkali się przy stoisku z grzanym winem (po wcześniejszym incydencie Jadze foch minął bardzo szybko) i zaczęli gadać.

Damian był sympatyczny i robił doktorat z kardiochirurgii. Petra umawiała się z nim od roku. Jego siostra, Aisha, także robiła doktorat. I była atrakcyjna, w kobiecym typie Jagi. Ale Jaga była zajęta. Sorry, ale dopóki nie dostanie aktu zgonu swojego aktualnego partnera albo potwierdzenia, że to jednak koniec, zero randek z kimś innym i basta.

Pod jakimś względnie wiarygodnym pretekstem, Jaga dyskretnie wymknęła się do pustego portu (by zaczerpnąć świeżego powietrza). O tej porze rybacy byli jeszcze na morzu, więc w przystani było tylko kilka łodzi i zero ludzi. Nie ma ryb, nie ma ludzi i Jadze to bardzo odpowiadało.

Morze było granatowo-szare, jak zwykle o tej porze roku, a w oddali unosiła się gęsta mgła, która pomału zbliżała się do brzegów wyspy. W nocy wkroczy do miasta, a Jaga miała nadzieję, że syreny będą się trzymały z daleka. Dotychczas spotkała te morskie stwory tylko dwa razy i to w zupełności zaspokoiło jej ciekawość na resztę życia.

Nagle ktoś zaszedł ją od tyłu i zatkał jej dłonią usta. Przerażona próbowała się wyrwać napastnikowi, ale ten był cholernie silny i zaczął ją wlec do ciemnego zaułka. Nie mogła wyjąć gazu pieprzowego z torby, nie mogła krzyknąć o pomoc... Nie, po prostu, kurwa, nie!

Nagle napastnik zamarł i spojrzał w dół. To co ujrzał mu się nie spodobało.

- Albo mnie puścisz, albo pożegnasz się z najbardziej wrażliwą częścią męskiego organizmu - zagroziła dziewczyna przyciskając nóż z hakiem do krocza napastnika. Na szczęście udało jej się tak wygiąć nadgarstek by "najlepszy przyjaciel dziewczyny" wyślizgnął się z pochwy na przedramieniu i zsunął prosto w jej czekające dłonie.

- A coś tak czułem, żeby kupić kwiaty - westchnął znajomy aksamitny głos koło jej ucha.

Chwyt został poluzowany i Jaga odwróciła się by móc go zobaczyć. Jego oczy nadal były ciepłe i brązowe z niewielkim dodatkiem złota koło źrenic. A jego uśmiech... O na Boga!

- Ty palancie! - ryknęła Jaga trzaskając go z otwartej dłoni w twarz - Nawet listu...! Ruda już mnie zaczęła swatać! Jeden, kurwa, list, to chyba nie tak dużo! Czy może wielki Jafar jest ponad takie imponderabilia?!

- Ja też tęskniłem - wymamrotał mężczyzna masując sobie twarz.

- Okej, sorry, ale i tak sobie zasłużyłeś - młoda kobieta oparła ręce na biodrach - Ty baranie. Też tęskniłam.

I pocałowała go w nos.

- To tylko mi się tak wydaje czy schudłaś? - Jafar odgarnął kilka kosmyków z jej twarzy.

- Ja? Niemożliwe, wczoraj były święta - odparła Jaga kręcąc głową - Za to ty zmizerniałeś.

- Niemożliwe - zaskoczony mężczyzna uniósł brew.

- Kiepską masz tę pracę. Płacą ci chociaż porządnie?

- Zdecydowanie za mało. I urlopy są trudne do wynegocjowania.

- Myślałeś o przekwalifikowaniu?

- Może. Kiedyś. Zobaczymy.

---------------------

- To nie był dobry pomysł - westchnęła Petra masując sobie czoło.

- Mówisz? Moim zdaniem to ma szansę - Damian uśmiechnął się do niej ciepło.

- Wątpię, braciszku - Aisha pokręciła głową - Ona ma kogoś, prawda?

- Oficjalnie tak, ale ten buc siedzi cicho jak trusia od kilku miesięcy - Ruda dopiła grzane wino i spojrzała ponuro na potencjalną szwagierkę - A Jaga to najbardziej uparty osioł jakiego znam.

- W czymś się zgadzamy - zaśmiał się znajomy głos, który sprawił, że Petra zamarła ze zdumienia. Krótkie, szybkie spojrzenie przez ramię potwierdziło jej podejrzenia.

Pustynny Czarownik wrócił do Porta Misteria.

- Jeśli to ten facet, to ja się nie dziwię, że jest taka uparta - Aisha uśmiechnęła się pod nosem.

W106JafarNoticingSuit--------

Aisha nie miała im tego za złe. Ba, dostała nawet obietnicę, że podczas sylwestra w Pubie, dziewczyny przedstawią jej kogoś by jakoś jej to wynagrodzić. Generalnie nie najgorszy aftermatch spotkania.

- Czyli nadal jesteś...? - spytała Petra wykonując wieloznaczny gest palcami, gdy ona, Jaga i Jafar weszli do ich kamienicy przez Wicked Pub.

- Niestety tak - westchnął smętnie czarownik wciskając dłonie głeboko do kieszeni płaszcza.

- Dzisiaj jemy u mnie czy u ciebie? - Jaga szturchnęła przyjaciółkę łokciem.

- Ja tam na razie nie jestem głodna - mruknęła Ruda, otwierając swoje mieszkanie - Wy tam róbcie co chcecie.

- Pewna jesteś? - ciemnowłosa uniosła pytająco brew.

- Taaa. Have fun, kids - Petra uśmiechnęła się i zniknęła za ciemnymi drzwiami.

- Okej... - Jaga otworzyła swoje mieszkanie i wpuściła Jafara do środka.

Wygląda tak jak zawsze, stwierdził Jafar. Mieszkanie Jagi było urządzone w śródziemnomorskim stylu rustykalnym połączonym ze skandynawskim i artystycznym kontrolowanym chaosem stworzonym przez Jagę. Parter z był częścią "publiczną", do przyjmowania gości, pięterko było sanktuarium, ostoją, skałą z sypialnią i pokojem wypoczynkowym.

Było także coś nowego: choinka upchnięta w kąt obok spiralnych schodów. Nie była duża (tylko trochę niższa od Jafara, a on liczył sobie niewiele więcej niż 1,70 m. wzrostu) i trochę "łysa" co Jaga próbowała zakamuflować przy użyciu łańcucha lampek, z których kilka zostało zakrytych przedziurawionymi piłeczkami do ping ponga. Nieliczne bombki były matowo złote, a tu i ówdzie błyszczały małe kryształowe śnieżki.

Jaga zauważyła zainteresowanie swojego partnera drzewkiem i musiała przyznać, że ten kościsty ciemny typek w aureoli lampek świątecznych wyglądał zjawiskowo. I tak cholernie kusząco...!

- Wiesz... nigdy nie rozpakowałam przystojnego mężczyzny pod choinką - Jaga poruszyła zalotnie brwiami.

- Ja też nie - odparł Jafar ukazując ząbki. Oboje parsknęli śmiechem i objęli się w pasie. I runęli na dywan koło drzewka.

- Tęskniłam - mruknęła dziewczyna ostrożnie rozpinając mu koszulę i całując jego szyję.

- Nie śmiem wątpić, aljamal - mag uśmiechnął się po kociemu unosząc jej bluzkę i odsłaniając płaski brzuch partnerki - Mów sobie co chcesz, ale jak dla mnie to ty ćwiczyłaś.

- Cicho tam - burknęła ciemnowłosa głaszcząc jego biodro.

Nagle rozległ się szelest dużych skrzydeł i oboje zamarli ze zgrozy. Oboje pomyśleli o tym samym. I oboje się nie mylili. TO tu przylazło. I gapiło się na nich z wysokości spiralnej klatki schodowej.

- Hello there - zielona pierzasta maszkara z krzywym dziobem zmrużyła żółte ślepia - Nie przeszkadzajcie sobie.

- HARPAGON!!!

-------

*pierwsze szybkie zakupy na ostatnią chwilę przed Nowym Rokiem to te, które człowiek robi żeby uniknąć zakupów 31 grudnia kiedy jest największy tłok. Inna nazwa to karmienie się złudzeniami (bo i tak wszyscy idą na szybkie zakupy na ostatnią chwilę także 31).

Nie jestem z tego dumna, ale od czegoś trzeba zacząćDruga część będzie bardziej imprezowa.

P.S. Generalnie to nie chciałam stawiać na jedną konkretną wersję Jafara, ale nie ukrywam, że ta grana przez Naveena Andrews'a bardziej mi przypadła do gustu. Więc czasem będę wrzucała screenshoty z Once Upon a Time in Wonderland.

P.P.S. Można też przeczytać na Wattpad.

Życzenia and other stuff

perlakrucjatus

candles_by_dinabelenkodbxh0sl

Wiem, że jest już trochę późno, ale i tak życzę Wam wszystkiego najlepszego, zdrowych spokojnych Świąt, wystrzałowego Nowego Roku i spełnienienia waszych planów i ambicji. Żeby Kevin, Bruce Willis, Alan Rickman i Hugh Grant nigdy nam się nie znudzili. I co tam jeszcze chcecie.

 

A dla moich stałych czytelników (jeśli takowych posiadam): nie, nie przenoszę się na Wattpad, ale zacznę tam częściej zaglądać i publikować. Na tym blogu też się coś pojawi.

Kryzys

perlakrucjatus

Sesja ma swoje niepodważalne zalety. Pomaga przewartościować swoje życie. Chyba niedługo oficjalnie przerzucę się na Wattpad, mimo pewnych niedogodności. Mój profil to: https://www.wattpad.com/user/Eris63

Znaczy, będę jeszcze mocować się z tym tutaj, ale zobaczymy jak to się skończy.

World building

perlakrucjatus

Pogranicze i Ukryty Świat

Świat ma dwa oblicza: to, które śmiertelnicy oglądają na co dzień i to, które jest ukryte przed ich oczami za kurtyną cieni.

Terytorium przy granicy Ukrytego Świata należy do Rady Instytutu składającej się z Wielkich Magów Żywiołów (Wielki Mag Ognia, Wielki Mag Wody, Wielki Mag Ziemi, Wielki Mag Powietrza i tak dalej). Instytut to potężna organizacja zrzeszająca magów i istoty nadprzyrodzone po obu stronach kurtyny, a także prowadzi szkoły na granicy dla przyszłych Sztukmistrzów i kontroluje handel między dwoma stronami. Mieszkańcy Pogranicza łączą magię z technologią (często też tłumaczą działanie swojej mocy naukowymi terminami), czego efektem są rozmaite magiczne urządzenia jak bardzo szybkie skanery aury i krwi, które pozwalają ustalić potencjał magiczny danej osoby, roboty-golemy napędzane energią żywiołów lub mechaniczne protezy różnych narządów i części ciała, które działają tylko w kontakcie z aurą istoty, dla której zostały zaprojektowane i działają tak długo jak dana osoba żyje (choć podobno potomstwo takiej osoby może w pewnym stopniu używać tych urządzeń).

Każdy Mag ma dwie tożsamości: tę, nadaną przez rodziców wraz z nazwiskiem rodowym oraz tę, którą wybiera sobie Mag, która ma określić kim jest lub kim chce być. Panuje powszechne przekonanie, że Magowie to potomstwo smoków, demonów i duchów natury i dzięki temu zawdzięczają swoje nadnaturalne zdolności (i dlatego wiele starożytnych rodów ma w herbach przedstawiciela, którejś z tych grup). Uważa się, że nie ma Maginii bądź Maga, który umiałby kontrolować cztery żywioły naraz, co najwyżej trzy. Czasem zdarza się, że nadprzyrodzone geny przeskakują kilka pokoleń (co nie zamyka drogi do magiczno-naukowej kariery, gdyż istnieją magiczne profesje nie wymagające aktywnej mocy) lub aktywują się po raz pierwszy po wielu setkach lat.

Ukryty Świat z kolei pod względem technologicznym utknął gdzieś między późnym średniowieczem, a XVIII wiekiem. Jego mieszkańcy polegają głównie na pomocy magii. Magowie mieszkający w Ukrytym Świecie są potężniejsi niż ci żyjący na Pograniczu i w Świecie bez Magii (ale tylko pozornie; poczekajcie aż tak mag z Pogranicza pojedzie do Ukrytego Świata) dzięki bliskości Serca Magii- starożytnego źródła energii, które jest odpowiedzialne za istnienie różnych „magicznych” zjawisk i istot w Ukrytym Świecie.

W Ukrytym Świecie jest wiele królestw, z których niektóre mają zawiązany ścisły sojusz. Wielu mieszkańców i władców widzi świat na czarno-biało co bywa dość problematyczne pod względem politycznym. Wszystkie kraje, w których żyją istoty mroku lub ci, którzy sprzeciwiają się filozofii Bi-polarnej są nazywane przez innych Mrocznymi Ziemiami i są uważane za siedliska szeroko pojętego zła.

 

Porta Misteria i Koraljni Otok (Koralowa Wyspa)

Porta Misteria to portowe miasto, które naprawdę żyje w nocy. W dzień jest nieco ciche i pustawe, ale w nocy panują godziny szczytu; ludzie bawią się, śmieją się, czasem nawet pracują w porcie i na plantacjach.

Przywódcami miasta (i wyspiarskiego kraju) są członkowie Rady Pięciu, wywodzący się z różnych warstw społecznych. Obecnie są to Stefan Galecki, Eira Nui, Asara Pele, Armand Solitaire i Semidrag Šarmantan. Są odpowiedzialni za administrację, zarządzanie surowcami, pomocą ludziom, którzy mają kłopoty w życiu i porządkiem w mieście. Porta Misteria jest całkowicie niezależna od zwierzchnictwa Instytutu (jako jeden z niewielu obszarów Pogranicza).

Miasto ma własną flotę wojenną mającą chronić całą wyspę przed wrogami oraz najazdami piratów (które na szczęście nie zdarzają się zbyt często), oraz nie najgorzej wyszkoloną straż miejską podlegającą Radnej Nui.

Porta Misteria jest państwem świeckim i tolerancyjnym względem zarówno wyznania, orientacji seksualnej, rasy i narodowości. Chyba że ktoś sobie nagrabił, wtedy trzeba ponieść konsekwencje.

Wyspa Koraljni Otok jest w dużej mierze górzysta i zalesiona, większość zagospodarowanych ziem znajduje się blisko miasta. Głównymi źródłami dochodów są rybołówstwo, wydobycie cennych kruszców i minerałów na wschodzie wyspy, plantacje warzyw, owoców i ziół (między innymi dyń, oliwek, granatów i lawendy) oraz tkalnictwo, hodowla owiec i złotnictwo/jubilerstwo.

Według podań wyspa wyrosła z gigantycznej rafy koralowej, czego dowodem mają być koralowo-podobne endemity (zarówno w królestwie zwierząt i roślin) występujące na całej wyspie. Innym ciekawym zjawiskiem są podziemne kryształowe kolonie, które przybierają różne rozmiary i są siedliskami wielu zwierząt.

Koralowa Wyspa została zaliczona w poczet Mrocznych Ziem. Mieszkańcy nie zgłosili żadnych przeciwwskazań.

--------

Wiem, wiem... Porta Misteria trochę przypomina utopię. Ale co nam szkodzi marzyć?

© My dark Fan-stories
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci