Wierzę, że w prawdziwym życiu książęta to dranie.
RSS
poniedziałek, 13 listopada 2017

Nasze światy są podobne. Geografia, historia, kultura, wiele rzeczy jest takich samych. Wasi naukowcy mogliby nas nazwać światem równoległym mimo że nie dzieli nas antymateria lub czarna dziura, lecz co najwyżej wiele lat świetlnych. Są jednak dwie rzeczy, które nas od siebie różnią. Więcej niż jeden inteligentny gatunek i Magia.

W naszym świecie jest wiele ras. Ludzie, smoki, Yōkai, żywiołaki, duchy, a także wiele innych istot, które wasz świat zna tylko z legend lub podań ludowych... Każda rasa rozwijała się w swoim tempie, tworzyła własną technologię, własną kulturę. Wiele razy w historii motorem napędowym postępowym była wspomniana wcześniej Magia. Lub pewna forma energii, którą powszechnie przyjęło się nazywać Magią. Mój świat jest jej pełen, jest ona w każdej skale, w każdym pierwiastku, w każdym organizmie. Wielu z nas rodzi się z Iskrą Magii, potencjałem, ale nie w każdym się ona budzi. Ci, którzy zostali pobłogosławieni aktywną iskrą, mogą robić niezwykłe rzeczy. Złe lub dobre.

Kiedy w waszym świecie cywilizacja przechodziła z wieku pary do wieku elektryczności i atomu, w naszym świecie panowała równowaga, mimo wcześniejszych zawirowań na przestrzeni wieków. Rasy pomału uczyły się jak żyć w pokoju, wymieniały idee, technologie i techniki panowania nad magią. To była złota era, podczas której wydawało się, że postęp może być bezbolesny i korzystny dla wszystkich.

Ale równowaga ma to do siebie, że wcześniej czy później, coś musi ją zaburzyć.

Problem z inteligentnymi gatunkami jest taki, że lubią dominować nad innymi stworzeniami nawet, a może zwłaszcza przedstawicielami własnego gatunku. Już nikt nie pamięta kto zaczął, wiele zapisków z tego czasu zostało zniszczonych, ale wszystkie rasy chciały udowodnić, że to im należy się miano dominującej. W imię tego byli gotowi zabijać. Im okrutniejsze cierpienie zadawaliśmy innym, tym potężniejsi się czuliśmy. Nowe, zabójcze technologie i zaklęcia niszczyły całe miasta obracając je w proch.

Gdy się urodziłam wojna trwała już od prawie osiemdziesięciu lat. Konflikt nie dzielił już tylko na rasy czy narody, ale także na niemagicznych i magicznych, a tych z kolei na poszczególne frakcje magów ognia, magów wody, powietrza, ziemi i wielu wielu innych. Tak podzielony świat nie miał żadnej nadziei na pokój. Jedyne co nas czekało to wyginięcie wszystkich gatunków na naszej planecie.

Ale ja nie chciałam wyginąć. Chciałam żyć, chciałam zobaczyć nową złotą erę. Spotkałam innych, takich jak ja. Z różnych ras, krajów, magicznych i niemagicznych. Wszyscy oni chcieli pokoju. Z powodu ideałów. Bo wojna nie była dla nich zyskowna. Bo byli zwyczajnie zmęczeni ciągłą walką. Więc utworzyliśmy małą grupę, nową siłę w tej wojnie, mając nadzieję, że w przyszłości będziemy mieć wpływ na losy świata i zaprowadzimy pokój.

Ale żeby zaprowadzić pokój trzeba stać się imperium. A żeby stać się imperium trzeba robić rzeczy. Czasem próbuję o niektórych zapomnieć, ale nie ma na to szans. Kradliśmy co się dało, porywaliśmy ludzi, szantażowaliśmy, mordowaliśmy. Prawdą jest co mówią, że światowy przemysł napędza wojna. Wy stworzyliście broń chemiczną i bombę atomową. My spletliśmy magię z technologią.

Wielu naukowców przed nami próbowało to zrobić, wszyscy zawiedli. Popełnili jeden błąd. Każda rasa próbowała zrobić to na własną rękę. My zrobiliśmy to razem. Szybko udało nam się powołać do życia nowe typy broni, urządzeń komunikacyjnych, pojazdów a nawet... stalowych żołnierzy, zasilanych magią pochodzącą od roślin lub minerałów.

Dzięki naszemu dziełu staliśmy się najpotężniejszą frakcją w światowym konflikcie. Dzięki naszym działaniom wytyczyliśmy na nowo mapy, utworzyliśmy na nowo rządy, powołaliśmy nowe dynastie, zbudowaliśmy nowe miasta. Byliśmy dość potężni by stać się panami świata. Ale nie zrobiliśmy tego.

To właśnie chęć dominacji nad innymi wywołała wojnę. Nie chciałam stać się tym co obiecałam zniszczyć. Niestety wśród nas pojawili się tacy, którzy zapragnęli władzy absolutnej. A nic tak nie korumpuje jak władza absolutna. Chcieli wykorzystać fakt, że nowy świat jest młody i kruchy. Chcieli wykorzystać desperacką chęć stabilizacji. Na moich oczach rodziła się nowa dyktatura, zalążek kolejnej wojny. Więc powiedziałam nie.

Zaskoczyłam ich. Nie rozumieli moich motywacji. Nie pojmowali jak można tak po prostu powiedzieć nie władzy absolutnej. Więc fakt, że za mną poszli inni był jeszcze większym zaskoczeniem.

Jeśli system przestaje działać, trzeba go zmienić, usunąć błędy. Nie chciałam by świat znów pochłonęła ślepa żądza zniszczenia, więc usunęłam zagrożenie, nim w ogóle się wykluło. Zniszczyłam ich. Wszystkich. Równowaga wymaga ofiary. Po śmierci wielu naszych sojuszników, schizma była kolejną ofiarą. Musiałam zrobić to co należy.

Niektórzy zarzucali mi, że jestem zbyt radykalna, że to mnie zrównuje z tymi, których zabiłam w czasie wojny, by zaprowadzić pokój. Więc kazałam pozostałym założycielom by zabili mnie jeśli zacznę faktycznie stawać się taka jak tamci. Jak na razię, żyję.

Od zakończenia wojny minęło dwadzieścia lat. Nasz świat jest mocniejszy niż wtedy, bardziej stabilny. Ale wciąż potrzebuje pomocy. Dlatego organizacja wciąż istnieje. Jesteśmy mediatorami w konfliktach, prowadzimy szereg różnych badań mających pomóc w kreaowaniu nowej, dobrej przyszłości, pomagamy, chronimy, budujemy. Niezależni i neutralni stoimy na straży równowagi.

A mimo to... czuję w powietrzu, że coś nadchodzi. Coś co zmieni losy świata. Nie wiem czy na lepsze, czy na gorsze, ale będę na to gotowa. Nazywam się Eira Nui, spadkobierczyni Klanu Arashi, dyrektor organizacji i mogę cię zapewnić, że jeśli spróbujesz zagrozić mojemu światu, ja zniszczę twój.

--------------

A oto co się dzieję gdy przesadzę z Urban Fantasy i dorzucę do tego Avengers i Overwatch. Przyznaję, że perspektywa stworzenia fikcyjnego uniwersum jest bardzo kusząca.

Śmieszna sprawa z tym tekstem. Albo mogę stworzyć z tego coś oryginalnego lub jakoś elegancko zmontować z tego jakieś zawiłe fanfiction. Jakieś sugestie?

00:36, perlakrucjatus
Link Dodaj komentarz »
środa, 08 listopada 2017

tumblr_inline_oygp7fMwRg1v9wcmz_540

Imię i nazwisko: Lucia Agnieszka Fall

Przezwiska, ksywki: Luśka, Łucka, Luke, Lucas, Aga, Agulec, Agunia, Jaga, Jaguś, Jagunia, Baba Jaga, Kociara, Blada, Młoda, Nietoperz, Ta co zajmuje prysznic jak jest ciepła woda, Spalona Słońcem.

Wiek: po dwudziestce.

- 1,60 m wzrostu.

- pali (głównie papierosy, ale gdy ma więcej wolnego czasu korzysta ze swojej fajki kiseru, lub fajki wodnej)

- nie znosi spódnic, od czterech lat na wszystkie ważne okazje ma garnitur szyty na miarę.

- chyba neopoganka. Albo czarownica. Nie do końca wiadomo.

- zafascynowana „Ghost in the Shell”, steampunkiem, ośmiornicami, morzem, zimą, Halloween, fantasy i rozwojem technologicznym (paradoksalnie nie zna się na informatyce i fizyce, ale chodziła na zaawansowane zajęcia z tych przedmiotów w liceum)

- fanka Jokera (Batman), Zaheera (Avatar: Legenda Korry), Linkin Park, U2 i pierwszej części Avengers.

- zwolenniczka teorii głoszącej „Kocia logika powstała po to by ludzka psychika ochujała” oraz „Jedyne co Bogu się udało to koty”.

- nie zrobiła prawka. Nie ma zaufania do siebie w kontakcie z czymkolwiek z silnikiem spalinowym.

- A mimo powyższego jeździ na motorze.

- niezła alchemiczka.

- prowadzi raczej nocny tryb życia, szczególnie aktywna w październiku.

----------------

Uwaga, szkic w nagłówku został wykonany przez autorkę tego bloga: https://teacup-spider.tumblr.com/post/166835549843/eriseclipsenuiwitch-lady-fall-the-witch-or na podstawie mojego rysunku. Który wygląda tak:

Skan_20161223_51

Są takie momenty w moim życiu, że wstydzę się tego co wrzucam do internetu.

00:07, perlakrucjatus
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 30 października 2017

Stare opowiadanie przeniesione z jednego mojego bloga, na wigilię wszystkich świętych. UWAGA, tematyki halloweenowej będę się uparcie trzymać aż do świąt albo i dłużej.

P.S. Opowiadanie jest z 2016 i odrobinę różni się od oryginalnej wersji.

niedziela, 22 października 2017

Ja: Okej, to będzie świetne, mam już wszystko zaplanowane, zaczynam publikować rozdziały już w tym tygodniu.

Także ja: Hej, a gdyby tak...?

Ponownie ja: I hate myself, I hate myself, I really, really hate myself.

Publikacja rozdziałów przesunięta na czas nieokreślony, bo mój piekielny mózg to władca trolli i wprost kocha mnie gnębić, podsuwając nowe koncepcje. Spróbuję wam to wynagrodzić lepszą jakością historii.

22:13, perlakrucjatus
Link Dodaj komentarz »
 
1 , 2